Opowiadanie 1 .
Tam będzie napisany też list ... nigdy nie pisałam listów więc jakby co to przepraszam jak będziecie widzieć błędy , ale miejmy nadzieje , że wam to nie będzie przeszkadzać :) Ważne byście zrozumieli coś z tego opowiadania .:)
Zbliżało się Boże Narodzenie . W nie dość dużym miasteczku mieszkała dobra rodzina , ojciec , matka , starsza córka i dwóch młodszych synów . Mężczyzna był pułkownikiem , często musiał wyjeżdżać na delegację , kobieta była fryzjerką , po czym po 1O latach okazało się , że ma raka od dwóch tygodni . Lekarze dali jej miesiąc życia . Dzieci i mąż byli zrozpaczeni tą wiadomością . Święta coraz bliżej . Ojciec przed wyjazdem obiecał rodzinie , że przyjedzie na święta . Dzieci bardzo pomagały mamie w tej trudnej sytuacji . Córka miała na imię Kiara . Pewnego dnia pisała bardzo długo ze swoim przyjaciele Alexem . Mieli w tym samym dniu spotkać się w ich ulubionym miejscu nad rzeką . Chłopak w połowie rozmowy , wyznał dziewczynie , że od dawna coś do niej czuł . Kiara też wyznała to co czuję do chłopaka , ale chciała zostać tylko jego przyjaciółką . Chłopak lekko się uśmiechnął i za akceptował decyzję dziewczyny . Następnego dnia był to już 24 Grudnia . Choinka pięknie ubrana , stół pełen jedzenia , dom niesamowicie przystrojony , a po mężczyźnie ani śladu . Rodzina bardzo się denerwowała , po myślach przychodziły im czarne scenariusze , że mogło się coś stać , bo nigdy nie łamał obietnic ... i mieli racje . Była godzina 23.3O , a do drzwi ktoś zapukał . Dzieci szybko podbiegły do drzwi , otworzyły i zobaczyły wysokiego mężczyznę , ubrany był w mundur podobny do takiego jaki miał ich ojciec , wręczył kobiecie kopertę i odszedł . Kobieta otworzyła , wyjęła list ze środka i przeczytała na głos to co tam pisało :
Kraków , 23.12.2OO1r.
Szanowna Pani ... !
..............................
..............................
..............................
Wielu naszych żołnierzy zostało wysłanych na wojnę z państwem sąsiednim , ale niestety nie wszyscy mięli na tyle szczęście by przeżyć . Wysłany został także pułkownik ... . Mamy dwie wiadomości . Jedna to taka , że miasteczku nic już nie zagraża , a druga , że zliczając wszystkich naszych ludzi , nie widzieliśmy pułkownika ... . Jest nam bardzo przykro .
Generał ...
Dzieci przez płacz nie miały ochoty jeść czegokolwiek i pobiegły szybko do swoich pokoi . Na następny dzień był pogrzeb ojca . Padało , a przy grobie stało mnóstwo ludzi . Rodzina mężczyzny i niektórzy z wojska . Po dwóch tygodniach stan mamy Kiary się pogarszał . Leżała 3 dni w szpitalu . Lekarz rozmawiał z dziewczyną o stanie matki i powiedział , że mogą zostać jej tylko minuty . Dziewczynie poleciały łzy z oczu . Opowiedziała lekarzowi , że jej mama dużo przeszła przez te parę tygodni . Lekarz pozwolił dzieciom wejść do chorej mamy . Chwilę porozmawiali , aż kobieta chciała porozmawiać w cztery oczy z córką . Bracia poszli do bufetu szpitalnego pod opieką pielęgniarki , a kobiety rozmawiały : ( K - Kiara , M - Mama )
K : Jak się czujesz mamo ? Niczego ci nie brakuje ?
M : Nie , bo jesteście przymnie , a to mi wystarczy ( uśmiechnęła się )
K : ( przytuliła się mocno do mamy ) Mamo ... ( mówiła cicho ze łzą w oczach ) Lekarz powiedział , że ... może ... chyba .... ( jąkała się )
M : ( chwyciła córkę za dłoń ) powoli !
K : Lekarz powiedział , że możesz mieć jeszcze tylko minuty życia .
M : Coś tak przeczuwałam , gdy rozmawiałam z nim i dlatego obiecaj mi , że jeśli ...
K : Mamo nie mów tak ! ( poleciała jej łza )
M : Jeżeli ... (przerwała córce ) Jeżeli to jest prawda to obiecaj mi , że będziesz opiekowała się rodzeństwem (odgarnęła dziewczynie garstkę włosów z twarzy , wytarła jej łzę z policzka i chwyciła jej dłoń po czym spojrzała jej w oczy i wypowiedziała ostatnie słowa ) ... obiecaj mi , że zastąpisz im mnie . Wierze , że wychowasz ich na dobrych ludzi , jak ja z tatą wychowałam ciebie .
K: Ale .... Mamo ! Ja nie dam rady !!! ( położyła głowę na dłoni mamy i zaczęła płakać )
Następnego ranka był pogrzeb mamy . Powoli żegnała się z normalnym życiem , Dziewczyna po południu poszła nad rzekę , usiadła i rozmyślała , nagle zauważył ją Alex i usiadł obok niej . Siedząc z chwilą ciszy chłopak spytał :
A : Wszystko w porządku ? ( popatrzył na dziewczynę )
K : Jasne ... ( lekko spuścił głowę w dół )
A : Znam cię zbyt długo i wiem , że nie umiesz kłamać ( chwycił dłoń dziewczyny )
( chwila ciszy )
A : Chodzi o to , że nie dasz sobie rady z wychowaniem rodzeństwa , tak ?
K : Nie , nie o to akurat chodzi ( posmutniała )
A ; Tylko o rodziców ?
K : Tak . Wiesz jak ja ci zazdroszczę , że masz rodziców , którzy żyją i zawsze będą przy tobie . !!! ( popłynę jej łzy )
A : Nie masz czego mi zazdrościć , po za tym twoi rodzice też zawsze będą przy tobie .
K : Niby jak skoro już ich nie ma ? ( popatrzyła na chłopaka z łzami w oczach )
A : Może odeszli z tego świata , ale zawsze będą z tobą ... ( popatrzył na dziewczynę ) ... o tutaj ( chwycił dłoń dziewczyny i położył na jej sercu )
K : Może masz rację ... nie myślałam o tym w ten sposób ( położyła głowę na jego ramieniu ) Dzięki że jesteś . ( przytuliła się do niego ) , ale nurtuje mnie jedno ...
A : Co takiego ? ( spojrzał na nią )
K : Dlaczego niby mam ci nie zazdrościć rodziny ?
A : ( spojrzał w dół ) dowiedziałem się nie dawno , że w wieku 2 lat zostałem adoptowany . Byłem wściekły , zacząłem demolować pokój , aż zrozumiałem , że czasu się nie da cofnąć , życie płynie dalej i trzeba się nim cieszyć .
K : A nie chcesz odnaleźć biologicznych rodziców ?
A : Po co ? I tak by to nic nie zmieniło , po za tym mogą teraz być wszędzie . Za parę lat spotkam się z nimi i będę miał szansę ich poznać .
K : Jak niby ?
A : Teraz może nie , ale za kilkanaście lat będę wiedział i może stworzymy wspaniałą rodziną ... To takie proste ! Jeśli nie wiesz gdzie szukać to spójrz w niebo ( uniósł głowę do góry ) Idź tam gdzie zaprowadzi cię serce i nie bój się , że zabłądzisz . Zawsze jest droga , która prowadzi do celu ( spuścił głowę , popatrzył na Kiare i mocno przytulił do siebie ) .
Dziewczynie dało dużo do myślenia to co powiedział jej przyjaciel . Teraz chcę dotrzymać obietnicy którą powiedziała jej mama ... Chcę myśleć tylko o przyszłości . Ma zamiar wychować młodszych braci tak jak rodzice wychowali ją . A do przeszłości postanowiła już nigdy nie wracać . Chodź wspomnienia i tak dalej zostaną w jej pamięci . Te złe i te dobre .
KONIEC . ! :D

Opowiadanie 2 .
Był początek wakacji . Oliwia i Ola wybierały się na imprezę , aby uczcić te pierwsze dni wolności . Siedziały właśnie w domu u Oliwi , rozmawiały i szukały coś na wieczór . Ola wyszukała śliczną błękitną koszulkę i czarne dżinsowe spodnie . Poszła więc do łazienki się przebrać , gdy zdjęła koszulkę zobaczyła na piersi małego guza , nie wiedziała co to może być , więc się nie przejmowała tym , uważała że za jakiś tydzień zejdzie . Gdy Ola wyszła , pokazała się Oliwi , wyglądała naprawdę ślicznie , dziewczyny zaczęły się malować , ubrały buty i wyszły . Poprosiły starszego brata Oliwi aby je podwiózł , więc bez żadnych problemów to zrobił . Gdy przyjaciółki były już nie miejscu , podziękowały za podwiezieni i weszły do środka . Było bardzo głośno , przepychały się przez tłum ludzi , aż wreszcie doszły do baru , zamawiając sobie coś do picia , do Oli podszedł pewien nieznajomy , prosząc ją o taniec . Miał ciemne blond włosy i piękne niebieskie oczy . Od razu spodobał się dziewczynie i bez żadnych zawahań zgodziła się . Dziewczyna położyła mu ręce na ramionach , a on jej swoje ręce w tali i zaczęli tańczyć . Długo rozmawiali , a gdy piosenka się skończyła podali sobie numery telefonów . Minął tydzień , długo pisali ze sobą , tak było codziennie , chłopak prosił o spotkanie , chciał jej wtedy wyznać co do niej czuje . Siedział na ławce w parku , była godzina 19.3O , dziewczyna spóźniała się dość długo . Chłopak próbował dodzwonić się do niej , ale odpowiadała tylko poczta głosowa , więc zadzwonił do Oliwi , ona też próbowała dodzwonić się do przyjaciółki , ale też nie odpowiadała . Wybrali się więc do mieszkania Oli . Pukali tak z parę razy , ale nikt nie otwierał . nagle wyszła do nich starsza kobieta , to była sąsiadka dziewczyny , powiedziała im , że było tu pogotowie jakieś 2,5 h temu , przestraszeni przyjaciele od razu pojechali do szpitala . Oliwia zauważyła rodziców przyjaciółki , szybko do nich podbiegli i spytali co się dzieje . Powiedzieli , że Ola zasłabła w łazience . Podszedł do nich lekarz ze złą wiadomością , opowiedział im , że Ola ma raka piersi i ma minimalne szanse na przeżycie . Chłopak chciał do niej wejść , ale mu nie pozwolono , dlatego od razu jak lekarz odszedł , przebrał się w biały fartuch lekarski i udając lekarza wszedł do dziewczyny . Zobaczył ją leżącą w śpiączce , usiadł obok niej , chwycił jej dłoń i powiedział jej to co chciał jej wyjawić w parku . Chłopak położył głowę na łóżku , chwycił jej dłoń i nastała cisza . Po chwili ręka Oli przycisnęła dłoń chłopaka i po 3 sekundach puściła . Maszyna zaczęła piszczeć , to oznaczał koniec i dla niej i dla niego . Chłopak zawołał lekarza , zastanawiali się co on tu robi przecież zabronili chłopakowi wchodzić , ale to było dla nich mało istotne . Rodzina dowiadując się o chorobie córki byli wstrząśnięci i obwiniali śmierć córki tylko siebie , że nic nie zauważyli . Chłopak był smutny przez miesiąc z nikim nie rozmawiał , nie jadł , nawet nie wychodził z domu . Nie wiedział co ze sobą zrobić . Pewnej nocy chłopak wziął ojcu ze schowka alkohol , wypił wszystko i wyszedł na zewnątrz . Chciał pójść tam gdzie nikt go nie znajdzie . Szedł ciemną ulicą , gdy nagle ze skrzyżowania wyskoczył samochód i potrącił chłopaka . Kierowca zadzwonił od razu po ambulans i po szybkim przyjeździe w miejsce wypadku , wioząc chłopaka do szpitala zmarł .
Opowiadanie 3 .
Kamil miał 18 lat , a Zuza 16 , byli razem już 3 lata , bardzo się kochali , byli parą idealną . Pewnego dnia chłopak zadzwonił do dziewczyny , umówili się . Była godzina 16.25 , podjechał na motorze pod jej dom , wyszła , usiadła za nim ale zauważyła tylko jeden kask . Dziewczyna nie była pewna czy się zgodzić na przejażdżkę , ale gdy Kamil zaczął ją przekonywać zgodziła się i pojechali . Spytała gdzie jadą , on jej opowiedział że to niespodzianka . Chciał ją zabrać w ich ulubione miejsce , ale jednak plany się zmieniły . Zaczęło się robić ciemniej i chłodniej , Zuza wtulona w chłopaka spytała kiedy dotrą na miejsce , Kamil opowiedział jej , że już niedaleko . Chciał zahamować , ale nie mógł , zaczęli jechać szybciej , dziewczyna była zmarznięta i bardziej wtulona w chłopaka . Próbowała raz jeszcze ale dalej nic , wiedziała że to już będzie koniec , ale nie chciał martwić dziewczyny . Powiedział jej , aby zdjęła mu z głowy kask i założyła na swoją , więc zrobiła co kazał . Opowiedział jej co się dzieje , próbowała nie pokazywać tego jak bardzo się boi . Kamil dodał też , że jedno z nich może przeżyć , dlatego kazał jej założyć kask . Dziewczyna szepcząc mu do ucha , mówiła mu o swoich uczuciach do niego i że nikogo tak bardzo nie kochała jak właśnie jego . Oboje wzięli głęboki wdech . Chłopak nie mógł zapanować nad motorem i uderzyli w drzewo . Leżeli przez chwile na ziemi jakby martwi , gdy po chwili Zuza się poruszyła , wyczołgała się do Kamila , uklękła i sprawdziła mu tętno . Niestety chłopak nie przeżył . Płakała nad nim , myślała że to tylko sen , że zaraz się obudzi . Zadzwoniła do jego rodziców i opowiedziała o tragedii . Następnego dnia był pogrzeb , stała nad jego grobem wpatrzona jak w obraz . Czuła tylko ból , smutek i rozpacz . Obwiniała siebie za to co się stało , że mógł przeżyć gdyby nie zdjęła mu z głowy kasku . Nagle podeszła jego mama dając dziewczynie liścik od Kamila , napisał go dzień wcześniej pisząc o uczuciach do niej i to że nawet mógłby oddać za nią życie . I tak się stało . Zuza nie chciała już żyć . Odwracając kartkę zauważyła że pisze tam coś jeszcze , było napisane to co chłopak zawsze jej powtarzał '' Nie żyj tym co było , żyj tym co będzie '' . Schowała kartkę do kieszeni , wytarła ostatnią łzę z policzka i odeszła .
Opowiadanie 4 .
Zostało jeszcze tylko kilka dni wakacji . Nadszedł wrzesień . Kora nowa uczennica szkoły artystycznej przeprowadziła się z rodzicami do nowego miasta , aby zacząć szkołę średnią . Jej tato był prawnikiem . Chciał aby córka po studiach szła w jego ślady , na szczęście nie wiedział o marzeniach Kory i że chodzi do szkoły dla utalentowanych . Mama była stylistką , a także projektantką , wspierała córkę w jej marzeniach . Były sobie bardzo bliskie . Dziewczyna miała 16 lat . Miała jasnobrązowe włosy i niebieski oczy , była bardzo utalentowana , ale jej wadą była nieśmiałość . Zaczęła pierwszy dzień w nowej szkole . Szła długim korytarzem ,wpatrzona w kartkę , gdy nagle wpadła na jakąś dziewczynę . Ubrana była w strój czirliderki , miała długie blond włosy i zielono-niebieskie oczy . Kora szybko się podniosła i chciała pomóc wstać dziewczynie , ale ona nie wyglądała na szczęśliwą . Wstała i z skrzywieniem tylko powiedziała 16 - latce , aby nie wchodziła jej w drogę . Po chwili podeszła do Kory dziewczyna . brunetka z szarym kolorem oczu , a w ręku trzymała mikrofon . Przedstawiła się o oprowadziła 16 - latk po szkole . Opowiedziała kto co robi , jacy są i na kogo trzeba uważać . Nicole , tak miała na imię , zaprowadziła ją na pierwszą lekcje , którą prowadziła dyrektorka . Kazała im usiąść , przedstawiła się tym , którzy zaczynali pierwszy rok w tej szkole i kazała nowym pokazać co potrafią . Nadszedł czas na występ Kory , była stremowana i myliła się w krokach , usłyszała śmiechy z tyłu , nagle zauważyła chirliderke na , którą miała przyjemność się zetknąć na korytarzy . Kora wybiegła szybko z sali z łzami w oczach . Biegła z jednej strony a z drugiej strony szedł chłopak , wysoki , umięśniony , blond włosy , jasnoniebieski kolor oczu , najładniejszy chłopak w szkole , a w ręku trzymał kubek z kawą . Nie zauważając Kora wbiegła w chłopaka i zaczęła go przepraszać , a on tylko się uśmiechnął , wyrzucił kubek do kosza , zobaczył plamę na koszuli i przedstawił się . Kora uśmiechnięta poszła z nim do jego szafki , wziął koszulkę na zmianę i przebrał się w kantorku woźnego . Wyszedł i zaczęli rozmawiać . Dowiedziała się że ma na imię Andy , ma 17 lat i łączy ich wspólna pasja , Nadszedł czas dzwonka , wszyscy wyszli z klasy , gdy nagle zauważyła ich Megan , dziewczyna Andiego , znów ta sama chirliderka . Kora musiała mieć pecha do dziewczyny , skoro ciągle na nią wpadała . Megan rozzłościła się , że 16 - latka rozmawia z jej chłopakiem i ostrzegła ją , że jeśli jeszcze raz zbliży się do Andiego to zrobi się nie przyjemnie . Andie zaczął ją uspokajać i odeszli . Kore po szkole dogonił 17 - latek , zaczął przepraszać ja za Megan , po tym jak 16 - latka dała się zaprosić na ciastko zauważyli grupkę osób , słychać było głośną muzykę . Podeszli bliżej i zobaczyli pokaz różnych styli tańca . Po tym jak występ się skończył , rozdawali ulotki z nazwą ich grupy taneczne i gdzie ćwiczą . Potrzebowali dwóch osób bo za niedługo miały odbyć się zawody na najlepszą grupę uliczną .Andie namawiał korę , aby poszła na casting , była niepewna , ale zgodziła się pod warunkiem , że chłopak pójdzie z nią . Uśmiechnął się i rozeszli w swoje strony . Następnego dnia była godzina 19.45 , poszli razem do ogromnego budynku , gdzie miał odbywać się casting . Uzupełnili kartę zgłoszeniową i w odpowiednim czasie mieli wejść na scenę . Pierwszy wszedł Andie , zaprezentował swój talent , który po minach wszystkich z grupy miał szansę się dostać . Po nim weszła Kora , zaprezentowała styl mieszany , który wszystkich na prawdę zaskoczył , był pełen kreatywności i talentu . Nadszedł czas ogłosić kto dostaje sie do grupy , wszyscy się denerwowali , po chwili ciszy ogłosili , że dostaję się Andie Tolkien i .... Kora Wilde . Zaczęli skakać z radości , przytulili się mocno do siebie , a uczestnicy tylko bili brawa i patrzyli na nich radośnie . Szli już do domów rozmawiając o tym jak to jest możliwe , że z 45 uczestników , oni się dostali . Nazajutrz w szkole sporo rozmawiali . Megan na szczęście ich nie widziała , ale nie musiała , bo wszystkiego dowiadywała się od przyjaciółek z drużyny , Wymyśliły plan jakby się tu tej małej pozbyć . Po szkole zaczepiły Korę i uśmiechnięte zaproponowały dziewczynie , aby dołączyła do chirliderek . Nie była pewna , musiała to przemyśleć . Leżąc wieczorem na łóżku rozmawiała długo z Nicole i Andiem na czacie o tym co dziś zaproponowały jej Megan i reszta jej paczki . Przyjaciele odradzali 16 - latce , ale chciała spróbować , bo może to wreszcie pierwszy krok na zaprzyjaźnienie się z nimi . Nadszedł sobotni poranek . Kora napisała SMS - a do Megan , że się zgadza i zaczęły trening o 14.OO . Po trzech godzinach przebrała się i poszła na trening do grupy tanecznej , spóźniła się 15 minut ale na szczęście to był początek , więc tylko rozmawiali . Parę tygodni później Kora była tak zmęczona , że na nic nie miała sił , nie chodziła przez jakiś czas do szkoły bo była nie wyspana , więc Andie i Nicole wybrali się do niej , by porozmawiać . Kora zaczęła im wszystko opowiadać co się dzieje i kazali jej zrezygnować z chirliderstwa , ale nie mogła bo czuła , że dogaduje się z tamtymi dziewczynami , ale się myliła ... Nadszedł dzień w , którym Megan zaprosiła Korę i całą ich drużynę do siebie na noc . Dziewczyny udawała przed 16 - latką przyjaciółki . Zaczęły ją malować , później zagrały '' w prawda czy wyzwanie'' , gdzie dziewczyny zadawając pytania Korze nagrywały jej odpowiedzi . Było późno , więc poszły spać , dziewczyny wstały po 1O minutach i zaczęły nagrywać Korę jak śpi mówią coś szeptem . Mijały dni , tu były treningi , tam były treningi dziewczyna była już nimi zmęczona . Wchodząc do domu dostała SMS - a od Nicole , gdzie spytała czy może do niej wpaść . Po paru minutach przyjaciółka znalazła się w mieszkaniu 16 - latki , wzięła laptop i włączyła filmik , gdzie Kora była w głównej roli . Załamana dziewczyna nie miała ochoty oglądać go dalej , chciała zostać sama . Przez parę dni nie pojawiała się na lekcjach , a szkoła tylko huczała od plotek . Andie chciał coś z tym zrobić , podszedł do megan i powiedział jej , że jeśli ten filmik nie zniknie z internetu i nie przeprosi Kory , zerwie z nią . Dziewczyna myślała , że chłopak żartuje i w śmiechu powiedziała mu , że już jest za późno , aby usnąć ten filmik , więc Andie zrobił co powiedział i zerwał z Megan . Dziewczyna była strasznie wkurzona na nie go i wiedziała że przez Korę nie są już razem . Andie dzwonił i SMS - ował do 16 - latki , ale ona nie dawała znaku życia . Pewnego dnia Andie zapukał do drzwi domu Kory , otworzyła mu jej mama , rozmawiali chwile przy drzwiach , aż go wpuściła i powiedziała mu gdzie Kora ma pokój . Wchodząc po schodach zapukał do drzwi dziewczyny . Nikt mu nie odpowiadał , więc chwycił klamkę i pociągnął do siebie . Widząc leżącą na łóżku dziewczynę podszedł do niej , usiadł obok i powiedział jej , że wie o filmiku i żeby się tym nie przejmowała bo z taką jak Megan nie wygrasz . Dodał też to , że zerwał z nią , chwycił dłoń Kory i dość długo rozmawiali . Na następny dzień wreszcie pojawiła się w szkole , wszyscy na nią patrzyli zamurowani bo myśleli , że już więcej się nie pojawi . Kora podeszła do Megan i wygarnęła jej co o niej myśli . Gdy skończyła , odeszła z lekkim uśmiechem , a wszyscy bili jej brawa . Od jakiegoś czasu w szkole , uczniowie zaczęli z nią częściej rozmawiać a z chirliderstwem skończyła na dobre . Zaczęła się skupiać teraz tylko na tańcu i przyjaciołach . Zbliżały się zawody taneczne , Kora z resztą grupy ostro trenowali . W tym samym dniu Kora z Andiem wracali do domu . Zobaczyli na boisku czworo dzieci mieli tak z 1O - 11 lat , tańczyli najpierw taniec towarzyski , a później niespodziewanie zaczęli tańczyć coś szybszego i bardziej niesamowitego , Bardzo spodobał się układ tym dwojgu , postanowili wejść i zapytać czy nie chcieli by z nimi wystąpić na zawodach . Zgodzili się . Zostały jeszcze tylko 3 dni , konkurs tuż , tuż a Tom jeden z grupy ostrzegł ich , że jeżeli nie wymyślą nowego układu to nie mają po co iść na zawody . Nikt nie wiedział , dlaczego niby mają mieć nowy układ , ale to co powiedział im Tom wstrząsnęło ich . Widział jak coroczni rywale tańczą ich układ . Byli załamani tym co usłyszeli , ale to nie było ich jedyny problem , przynajmniej dla Kory . Gdy Andie i Kora szli razem na trening , śledziła ich Megan z koleżankami . Stały wpatrzone przez okno na grupę i w cichym śmiechu robiły zdjęcia , szczególnie 16 - latce . Szybko pobiegły pod mieszkanie dziewczyny , włożyły zdjęcia do kopert , zadzwoniły do środka i uciekł . Otworzył Kory ojciec , rozglądał się na boki i zauważając kopertę na wycieraczce , podniósł ją i wszedł do środka . Był ciekawy co tam się znajduję i od kogo jest . Zaszokowały go zdjęcia , gdy zobaczył na nich Korę . Czekał dość długo na nastolatkę , gdy wreszcie się pojawiła , ojciec wpadł w furię i pierwsze co to zaczął awanturę na temat zdjęć . Dziewczyna strasznie się wściekła , bo nie wiedziała , skąd on ma te zdjęcia i zaczęła się kłótnia . Mama Kory już miała dość tej sprzeczki i schodząc do nich do salonu , zauważyła porozrzucane po pokoju fotografię . Mąż spytał żony czy wiedziała o tym wszystkim . Opowiedziała mu , że tak . Ojciec kończąc rozmowę , kazał córce z tym skończyć , dał jej karę na jakiekolwiek wyjście z domu , najwyżej do sklepu i szkoły , a od następnego semestru szkołę średnią zaczyna w innej szkole . Gdy ojciec wyszedł , Kora usiadła na krześle i płakała , mama pocieszała córkę i płakała razem z nią . Następnego ranka w szkole Andie i Nicole spytali dziewczyny co się dzieje , opowiedziała im wszystko . Musieli razem coś wymyśleć , bo sama sobie nie poradzi . Gdy Kora odbywała swój areszt domowy , do drzwi dziewczyny zapukali jej przyjaciele z grupy , a także Nicole . Otworzyli im jej rodzice , młodzież spytała czy jest Kora , rodzice zawołali dziewczynę , strasznie się ucieszyła , że przyszli do niej . Ojciec wziął córkę na słówko , aby wyjaśniła mu co oni tu robią i kim wgl są . Kora zaczęła mu wszystko wyjaśniać , domyślała się czemu tu przyszli i błagała tatę , aby chociaż raz zobaczył jak ona tańczy , by pozwolił jej robić to co kocha . Niechętnie , ale się zgodził . Poszli do miejsca , gdzie ćwiczyli . Dziewczyna po drodze napisała SMS - a do dzieciaków z boiska , aby przyszli . Grupa nie wiedziała co mieliby niby zatańczyć skoro nie mieli układu . Kora powoli szła w stronę drzwi i otwierając je do środka weszły dzieci z którymi SMS - owała . Włączyły piosenkę i pokazywały układ , których wszystkich na prawdę zaskoczył , nawet rodziców dziewczyny . Zaczęli się go uczyć , po czym tato 16 - latki widząc jak jego córka się stara powiedział jej , że pozwoli jej uczyć się w wymarzonej szkole i weźmie udział w zawodach pod warunkiem , że go wygra . Uśmiechnął się lekko , a Kora mocno go uścisnęła . Przyjaciele skakali z radości . Następnego dnia od raza do wieczora tylko trening był dla nich najważniejszy . Mieli już układ którego w tak krótkim czasie się nauczyli , ale co z tego skoro nie mieli stroi . Kora poprosiła mamę by im pomogła , kobieta chętnie się zgodziła . przyjaciele wpadli do dziewczyny i zaczęli się mierzyć . Zawody zaczynały się dopiero o 2O.OO , więc mieli jeszcze sporo czasu . Wszyscy pomagali mamię 16 - latki . W ciągu 3h wreszcie udało im się uczyć niesamowite stroje . Zostało jeszcze 7h do rozpoczęcia konkursu , wszyscy siedzieli na kanapach i rozmawiali . Nagle do 16 - latki zadzwoniła Megan . Nie miała ochoty z nią rozmawiać , więc nie odbierała . Dziewczyna dzwoniła do Kory tak już z 9 raz , gdy za 1O 16 - latka odebrała . Spytała Megan czego chce , a ona odpowiedziała , że chce przeprosić , ale nie przez telefon . Umówiły się w parku na głównym rondzie za pół godziny . Andie nie chciał aby dziewczyna szła tam sama , bo czuła , że Megan coś knuje , więc poszedł razem z nią . Gdy doszli do parku Andie ukrył się za drzewem by Megan go nie zobaczyła . Dziewczyny czekały na ławce , Kora podeszła do nich i stanęła bez słowa . Megan była smutna i zaczęła przepraszać dziewczynę za to , że ... jest taka głupia i naiwna , bo dała się tu tak łatwo ściągnąć . Koleżanki Megan chwyciły Korę za ręce , aby nie mogła nimi ruszyć . 16 - latka przestraszyła się , a Megan tylko patrzyła się na nią i śmiała się jej prosto w twarz . Trzymała w ręce scyzoryk i uderzała lekko o swoją dłoń , mówiąc coś do dziewczyny . Gdy Megan zbliżyła się do Kory , Andie nie wytrzymał i podbiegł do nich . Przestraszone chirliderki uciekły , a chłopak mocno przytulił do siebie 16 - latke i głaszcząc ja po głowię , obiecał , że nie pozwoli na to , by coś jej się stało . Gdy wrócili do domu dziewczyny , nie chcieli mówić nikomu co się stało . Zostało jeszcze 3h , wszyscy wsiedli do samochody i pojechali w miejsce , gdzie mają odbywać się zawody . Mieli jeszcze 2h do rozpoczęcia , założyli ubrania , mama Kory zrobiła im makijaż i jeszcze przećwiczyli układ . Do rozpoczęcia zostało im jeszcze tylko niecałe 25 minut , dziewczyna wyszła na zewnątrz , aby się przewietrzyć , stanęła przy drewnianej barierce i patrzyła na morze . Podszedł do niej Andie , stanął blisko 16 - latki i też patrzył przed siebie . Spytał jak się czuje , odpowiedziała mu , że już trochę lepiej i , że jedyne na czym chce się teraz skupić to zawody . Chłopak uśmiechnął się do dziewczyny , patrzyli sobie w oczy , zbliżył się do niej , a gdy chciał jej coś powiedzieć , usłyszeli Toma , który ich wołał . Zaczęło się ! . Rywalizowało ze sobą 7 grup z różnych miast , ale tylko jedna mogła wygrać . Kora strasznie się denerwowała, bo za chwilę wchodzą . Wszyscy zaczęli życzyć sobie powodzenia . Nagle na scenie usłyszeli numerek ich grupy , z uśmiechem wskoczyli na scenę . Każdy ułożył się tak , jak powinien i za moment mieli zaczynać . Zgasły światła , włączyli muzykę , a na scenie widać było jedynie kolorowe kreski , które poruszają się w rytmie muzyki . Układ miał trwać 4 minuty , w 1/4 tańca włączyli światło , a reszta była tak niesamowita , że mieli spore szanse na wygraną , Gdy skończyli było 5 minut przerwy , aby jurorzy mogli wybrać grupę . Wszyscy uczestnicy podchodzili do siebie i gratulowali występu , Minęło 5 minut . Nadszedł czas , aby ogłosić kto wygrał . ( Każda grupa miała jakiś numer . Grupa Kory miała numerek 5 ) . Wszyscy uczestnicy wyszli na scenę , a gdy nastała cisza , wszyscy stanęli nieruchomo . Nagle jeden z jurorów wstał , w jednej dłoni trzymał kartkę , gdzie pisał numerek grupy , a w drugiej puchar . Spoglądnął na kartkę , złożył ja na pół , uśmiechnął się i po chwili powiedział , że puchar na najlepszą grupę uliczną wygrała grupa z numerek ... 5 !!!!! Wszyscy na widowni wstali i zaczęli bić brawa , także uczestnicy na scenie . Przyjaciele chcieli , aby Kora odebrała puchar , podeszła do jurorów z łzami w oczach , uśmiechem na twarzy podała im dłoń i podniosła puchar do góry . Wszyscy byli tak szczęśliwi że zaczęli krzyczeć z radości . Na następny dzień grupa chciała uczcić zwycięstwo i zorganizowali imprezę . Była godzina 21.3O wszyscy bawili się świetnie , włączyli wolna muzykę , a Andie wreszcie miał szansę powiedzieć Korze co do niej czuje . Podszedł do dziewczyny , wystawił dłoń przed siebie i poprosił dziewczynę o taniec . Chwilę tańczyli , aż wyszli na zewnątrz pogadać . Usiedli na murku przy fontannie . Andie chwycił dłoń 16 - latki i patrząc jej w oczy powiedział , że ją kocha . Dziewczyna tylko lekko się uśmiechnęła i pocałowała go czule . Zaczął lekko padać deszcz , a na niebie było widać pokaz sztucznych ogni .
Opowiadanie 5 .
W małym miasteczku mieszkała rodzina . Matka miała na imię Helen , a ojciec Fred , mieli oni czworo dzieci : Najstarszego dyna Ethana (18 lat ) , córkę Carmen ( 15 lat ) , córkę Victorie ( 13 lat ) i najmłodszego syna 7 - letniego Kaspiana . W miasteczku panował chaos od kąt zaczęły się wojny z sąsiednim miastem . Dzieci nie były bezpieczne i nie miał jak dorastać w takim otoczeniu . Wszystkie rodziny zebrały się na stacji kolejowej , aby wysłać swoje pociechy z dala od tego miejsca . Rodzice nie mogli były z nimi pojechać , gdyby władze z sąsiedniego miasteczka dowiedziały się , że nie ma żadnego mieszkańca , zaczęłyby się poszukiwania . Gdy rodzice wsadzali ich już prawie do pociągu , dzieci nie były zachwycone , ale wiedziały , że to konieczność.Pociąg zadymił , znaczyło to , że zaraz odjeżdżają . Dzieci szybko weszły do pociągu , zajęły sobie miejsca , wystawiły ręce zza okna i machali rodzicom na pożegnanie .Wyruszyli ! Jechali tak już z 2 dni , nie wiedzieli gdzie jadą , a z każdą minuta męczyli się już tym siedzeniem . Pociąg zatrzymywał się co pół godziny , bo na każdym przystanku wysadzali jakieś dzieci . Najstarszy brat sprawdził , czy oprócz nich jest jeszcze może jakaś rodzina , po 5 minutach wrócił do rodzeństwa i powiedział , że tylko oni zostali . Wszyscy wstali i poszli w stronę konduktora , ale im dalej szli , tym droga była coraz dłuższa . nie wiedzieli o co chodzi , nagle pociąg ostro zahamował , a rodzeństwo upadło jeden na drugiego . Konduktor stojąc za nimi powiedział , że to już jest ostatni przystanek . Pomógł im z bagażami i wysiedli . Była zima . Śnieg padał bardzo mocno . Dzieci usiadły na ławce i czekał na osobę , która ma ich zabrać w bezpieczne miejsce . Z każdą chwilą dzieci zamarzały , bo nie byli odpowiednio ubrani na taką pogodę . Już po dłuższym czasie , gdy rodzeństwo powoli traciło nadzieje , że ktoś ich z tond zabierze , pojawiła się osoba . Ubrana była w czarny długi płaszcz , a na głowię miała założony kaptur . Zaprosiła ich do powozu i ruszyli w drogę . Jechali przez biały las , drzewa lśniły magią świąt , a w powietrzu było czuć zapach pierniczków , które zawsze piekła ich babcia na Bożonarodzeniowy stół . Bryczka zatrzymała się przy pięknym białym wystrojonym świątecznie domu . Dom był tak duży , że calutkie ich miasteczko mogłoby się tak pomieścić . Dzieci weszły do środka , a osoba , która ich tu przywiozła ,zaczęła zdejmować płaszcz . Dzieci wreszcie mogły zobaczyć kto to jest . Zobaczyli mężczyznę , był szczupły , miał lekki zarost , czarne włosy , a kolo oczy był taki sam . Był bardzo poważny . Mężczyzna zaprowadził dzieci do swoich pokoi . Dziewczynki miały jeden pokój , a chłopcy drugi . Położyli bagaże na łóżkach i wyszli . Dom jak już wiadomo był bardzo duży , więc nie wiedzieli od czego będą zaczynać . Podeszła do nich starsza kobieta . Była siwa , niska i bardzo miła , Oprowadzała ich w różne zakątki , mówiła gdzie można wchodzić , gdzie się bawić , gdzie się je , a gdzie można znaleźć najpotrzebniejsze rzeczy . Zaczynała od samego dołu , aż doszli do 4 pięt. Szli przez długi korytarz , gdzie były tylko jedne drzwi . Gospodyni zabroniła im tam wchodzić , ponieważ sporo czasu przebywał tam gospodarze tego domo . Miał bardzo ważną pracę do zrobienia , więc nikt mu nie mógł przeszkadzać . Było już ciemno . Dzieci zasiadły do stołu i zaczęły jeść . Zobaczyły puste krzesło na , którym nikt nie siedział . Popatrzyli na siebie ze zdziwieniem i znów zabrały się za posiłek . Następnego dnia od raza spędzali czas na dworze , później w domu zajmowali się czymś , rozmawiali i codziennie było tak samo . Znudziło im się już robienie w kółko tego samego , więc postanowili sprawdzić co jest za tymi drzwiami , których nie mogli otwierać . Pojechali windą na 4 piętro , szli długim korytarzem , aż dotarli . Ethan jako najstarszy złapał klamkę , lekko otwierał drzwi i wystawiając głowę sprawdzał czy ktoś jest w pokoju , ale nikogo tam nie widział . Ethan i jego najmłodsze rodzeństwo weszli do środka , a Carmen nie była pewne , no bo jak by ktoś ich przyłapał to mogło by się to dla nich źle skończyć , ale po namowie rodzeństwa w końcu weszła . Rozglądali się . Był to jeden z zimnych pokoi w których już byli . Na środku stało duże biurko , a za biurkiem wielkie akwarium . Zbliżyli się do rybek i zobaczyli raczej lód zamiast wody . Kaspian zbliżył się bardziej , przyłożył palec do akwarium , a rybka , która się do niego zbliżyła zamieniła się w pył . Przestraszony 7 - latek cofnął się do tyły i zahaczył koszulką o dźwignię , która była obok komody , odwrócił się i pociągnął . Otworzyło się im nagle tajne przejście . Było ciemno , wzięli latarki i zeszli schodami w dół . Szli i szli , aż nagle doszli do jakieś fabryki . Były tam różne taśmy , pudełka na prezenty i ogromne maszyny , których w życiu nie widzieli , a w oddali było widać ogromne sanie . Dzieci zbliżyły się bardziej , podeszły pod barierkę i wychylają się zobaczyły małe istoty z w zielonych strojach . Wyglądały jak skrzaty , ale one przecież istniały tylko w bajkach . Victoria chciała zobaczyć coś bardziej z bliska , wychylając się spadła , ale na szczęście upadła na stos poduszek , więc miała miękkie lądowanie . Dzieci zeszły do niej ,aby sprawdzić czy nic jej nie jest . Istoty szybko się schowały , a z oddali było słychać głośne kroki . Osoba zbliżyła się do rodzeństwa . Miała na sobie czerwoną koszulkę , a także spodnie i buty , była to osoba siwa z długą białą brodą i grubym głosem . Spytała ich co tutaj robią , a oni zaczęli się jąkać mówiąc jednocześnie . Osoba przedstawiła się jako św. Mikołaj . Dzieci nie było w to uwierzyć . Mikołaj kazał skrzatom wyjść z ukrycia . Starszy pan oprowadził dzieci po fabryce i opowiadał gdzie co jest i jak skrzaty tworzą zabawki . Dzieci były tak pod wrażaniem , że wszystkiego dotykały . Kaspian zapytał się starszego pana , jak to jest możliwe , że jego sanie mogą latać , a on mu odpowiedział , że tu gdzie jesteśmy , wszystko jest możliwe . Wyszli na zewnątrz do małego gospodarstwa i pokazał im swoich 8 reniferów . Dzieci bardzo chciały się na nich przelecieć , ale Mikołaj powiedział , że one tylko w jeden magiczny dzień mogą latać . Po chwili kazał im wracać do domu ,bo tam robiło się już późno . Następnego dnia był to już 6 grudzień , dzieci szybko wstały , ogarnęły się , zjadły i natychmiast chciały wrócić do fabryki . Znów pojechali windą na 4 piętro , szybko podbiegły do pokoju , pociągnęły dźwignię i schodząc schodami w dół znalazły się w fabryce , a raczej w jej bałaganie . Zeszli na dół i zobaczyli ogromny chaos , wszystkie zabawki były porozrzucane po pomieszczeniu , a Mikołaj siedział smutny w saniach . Dzieci podeszły do niego i spytały co się dzieje , a on zwyczajnie powiedział im , że już nie daje rady z tym wszystkim . Chciał , aby dzieci co roku nie dostawały tego samego . Próbował coś wymyśleć , ale nic mu nie wychodziło . Powiedział im stanowczym i trochę zrozpaczonym głosem , że świąt nie będzie ! Wszyscy się załamali i dlatego dzieci obiecały starszemu pany , że pomogą mu w zrobieniu zabawek . Kaspian wziął megafon , który leżał obok i opowiedział im jak zrobić najlepsze i wyjątkowe zabawki na świecie . Podzieli się na 4 grupy i od razu wzięli się do pracy . Mocno pracowali , aby zdążyć do 21.OO . Mijały minuty , godziny , a oni bez żadnej przerwy nie odstępywali od pracy . Była godzina 2O.3O , brakowało im tylko 1O zabawek . Mikołaj nie wiedział co ma robić , nagle pojawiła się nie spodziewanie gospodynie , była żoną Mikołaja i miała naprawdę dobrą pamięć , bo przypomniała mężowi , że co orku dostaje wiąteczną premię w postaci magicznego pyłu . Mikołaj ucieszył się , że żona mu o tym przypomniała , ale wiedział też , że w tedy prezenty nie będą na stałe , bo pył trwał tylko przez rok , ale nie mieli innego wyjścia . Była już 2O.45 , mieli tylko 15 minut , Mikołaj szybko przyniósł z szufladki mały worek , wysypał po troszkę na ręce dzieci i kazał im w myślach stworzyć prezent , który każde dziecko by chciało dostać . Sypnął jeszcze raz , sypnął też sobie i żonie . Nareszcie mieli wszystkie . Wyszli na dworze , przygotowali renifery , sanie i byli gotowi do drogi . Za moment mieli odlatywać , ale nigdzie nie było widać skrzatów pomocniczych . Była już godzina 2O.57 . Mikołaj nie mógł na nich czekać , więc zaproponował dzieciom , czy nie zechciały by mu pomóc w dostarczeniu prezentów . Rodzeństwo bez zawahań szybko się zgodziły , wsiadły na sanie i polecieli . Latali i zrzucali z góry prezenty do kominków . Wreszcie dzieci zobaczyły swój własny prawdziwy dom . Był inny taki przystrojony . Weszli przez komin do środka , pożegnali się z Mikołajem i ułożyli do snu . Kaspain utulił mocno starszego , a on szepnął mu coś do ucha , aż po chwili zasnął . Mikołaj napisał im kartkę z podziękowaniami za pomoc . Dodał też coś od siebie i zostawił list na stole . Spali tak 2 godziny , po czym wstali i podbiegli pod choinkę , a tam czekały na nich prezent . Było ich sporo . Ethan dostał nowy rower , Carmen wymarzony odtwarzacz mp3 , Victoria wspaniałą komórkę , a Kaspian ... Tak naprawdę Kaspian nie chciał żadnej komórki , rowera czy odtwarzacza mp3 . Chciał coś czego żadne dziecko sobie jeszcze nie zażyczyło , chciał ... Wtedy Kaspiana obudziło pukanie do drzwi , otworzył lekko oczy i zobaczył , że coś się zmieniło . Dom był większy , meble nowsze , ściany innego koloru , zobaczywszy to wszystko szybko zbiegł do salonu , a tam zobaczył na środku ogromną choinkę , a pod nią rodzeństwo cieszące się prezentami . Zobaczył też stojących obok rodziców . Byli szczęśliwi . Kaspian szybko podbiegł do nich i mocno ich uściskał . Była piękna noc , znów ktoś zapukał do drzwi . Za pierwszym razem stał w drzwiach sąsiad , nie wiadomo po co , a za drugim nikogo nie było . Najmłodszy z rodzeństwa podbiegł do okna i widział tylko jak sanie Mikołaja znikają w oddali .
Opowiadanie 6 .
Poznali się na obozie . Ona była z Krakowa , a on z Łodzi . Był to okres ferii . Dziewczyna miała na imię Blanka , a chłopak Maciek . Blanka zakładała właśnie narty na nogi , zaś on deskę snowboardową . Dziewczyna zjechała pierwsza , a on tuż po niej . Blanka nie radziła sobie w zjeżdżaniu na nartach , owszem przeszła parę kursów , ale jakoś nie wkładała w tą naukę zbytniej chęci . Maciek zauważył , że dziewczyna nie radzi sobie i w pewnym momencie wjechała w stos śniegu . Chłopak zahamował , podał jej dłoń i pociągnął do siebie . Blanka podziękowała , otrzepała się ze śniegu i przedstawiła . Dziewczyna miała 16 lat , a chłopak 17 . W ostatni dzień ferii , wymienili się numerami telefonu i obiecali sobie , że za rok wrócą w to samo miejsce .
Był 1O październik . No cóż ... szkoła . Blanka tylko czekała , aż będzie weekend , później Wigilia i wreszcie ferie . Dziewczyna sporo czasy spędzała na skypie , rozmawiali przez telefon i pisała z nim SMS - Y . Pewnego dnia , a był to 1 dzień świąt , 16 - latka usłyszała jak ciężarówka przeprowadzkowa parkuje tuż pod jej domem , a dokładniej to u sąsiadów . Dom był pusty , ponieważ 1O lat temu zmarli mieszkańcy tego domu . Mieszkali tam państwo Orzeszkowscy , byli naprawdę bardzo mili . Mieli tak z 63 lata oboje . Dziewczyna pamiętała jak spacerowała po ich pięknym ogrodzie , kwiaty pachniały tak pięknie , a na stole tarasowym leżały na porcelanowym talerzu niesamowicie smaczne ciasteczka cynamonowe ... Z ciężarówki wyszedł jakiś mężczyzna , później kobieta , a za nią On ! Raczej to był on ... , ale nie była pewna , bo nie widziała jego twarzy , ale wzrost i objętość ciała była identyczna . Blanka zeszła na dół do kuchni , w której mama piekła szarlotkę . Dziewczyna opowiedziała kobiecie , że będą mieć nowych sąsiadów , więc poczekały na tatę i poszli poznać nowych mieszkańców . Blanka zapukała do drzwi , a po chwili otworzyła im kobieta . Porozmawiali chwilę w drzwiach i weszli do środka . Usiedli na kartonach , ponieważ nie było żadnych mebli w mieszkaniu . Chwile później kobieta zawołała syna , który był w swoim pokoju , zszedł na dół i zauważając Blankę , lekko się uśmiechnął , przedstawił i wyszedł na zewnątrz , chcąc zaczerpnąć świeżego powietrza . Kiedy wyszedł 16 - latce przyszedł SMS od Maćka , aby wyszła do niego . Ubrała się , pożegnała i wyszła z wymówką , że właśnie sobie przypomniała o spotkaniu z przyjaciółmi . Dziewczyna podeszła do chłopaka i poszli do parku . Długo rozmawiali , aż wreszcie Maciek spytał Blanke czy nie chciałaby ... przyjść na jego zawody żużlowe . Dziewczyna uśmiechnęła się i z wielką chęcią się zgodziła . Nadszedł dzień zawodów . Chłopak trenował od rana , by wygrać . Blanka przyszła 2,5h wcześniej , bo i tak nie miała co robić w domu . Siedziała na trybunie , gdy po chwili podszedł do niej 17 - latek , usiadł obok i zaczął rozmowę . Gdy ludzie pomału siadali na widowni , Maciek kazał dziewczynie zamknąć oczy , wyciągnął z kieszeni wisiorek z literką '' M '' jak jego imię i założył jej na szyję . Dziewczyna uśmiechnęła się i dała chłopakowi buzi w policzek , życząc mu powodzenia . Na trybunie było coraz więcej ludzi , dlatego chłopak już musiał wracać , aby się przygotować . Żużlowcy wyprowadzili motory na tor , przygotowali się , a po chwili ruszyli . Zapach był taki fascynujący , jeszcze ci żużlowcy , którzy jeździli w kółko , po to by się nawzajem wyprzedzić . Drużyna Maćka wygrywała 2 punktami . Gdy mieli krótką przerwę , Maciek podbiegł do Blanki , zdjął kaska , chwycił jej dłoń i pocałował w usta . Zaczął padać deszcz , chłopak uklękł przed nią i zadał jej pytanie , którego nie zadał w parku . Spytał czy nie zechce być jego dziewczyną . Wszyscy patrzyli na nich ze wzruszeniem i podpowiadali dziewczynie by się zgodziła , więc się zgodziła . Chłopak pocałował ją jeszcze raz , założył kask i wrócił na tor . Żużlowcy odpalili motory i ruszyli . Jechali i jechali , a drużyny Maćka nie dało się przegonić , więc chłopak z drugiej drużyny , który był tuż za 17 - latkiem postanowił przyspieszyć . Chłopak przyspieszył i nie wiadomo dlaczego nie mógł zapanować nad motorem , który po chwili wjechał w motor Maćka . Oboje z żużlowców wjechało w ścianę , po czym rozniósł się wielki dym piasku . Motory leżały daleko od nich , a chłopaki nie dawali znaku życia . Leżeli nie ruchomo . Blanka szybko zeszła na dół , by iść do ukochanego , ale ochroniarze nie chcieli jej przepuścić . Patrzyła tylko ze łzami w oczach , jak chłopaka niosą na noszach do karetki . Mijały dni , a chłopak przeszedł 2 ciężkie operacje . Dziewczyna siedziała przy nim w dzień i w noc , zmęczona , nie jadła ani piła , tylko czekała , aż 17 - latek się obudzi . Chłopak po 3 dniach o woli się wybudzał , gdy zauważył 16 - latke , chwycił jej dłoń i lekko się uśmiechnął . Po miesiącu chłopak został wypisany , tylko , że nie będzie mógł już jeździć motorem , czy nawet zjeżdżać na desce snowboardowej . Uderzenie było tak bolesne , że nawet nie będzie mógł już chodzić . Chłopak postanowił tego samego dnia spotkać się z dziewczyną nad jeziorem . Kiedy doszli , Blanka zaczęła rozmowę :
B : Jak się czujesz ?
M : Nie jest źle , ale lepiej też nie jest ...
B : Hmm ... Tak mi przykro ...
M : To nie twoja wina ... Nie musi być ci przykro ... A co będzie teraz z nami ?
B : Ale jak z nami ?
M : No czy ... chcesz dalej być ze mną ?
B : Taak ! A dlaczego miałabym nie być ?
M : Boo ... Bo teraz jestem inwalidom i ... nie wiem czy zaakceptujesz mnie takiego ...
B : Kocham cię Maciek ! I nic tego nie zmieni . Jesteś inwalidom czy nie ... to nie ma żadnego znaczenia i tak cię będę kochać ! Zawszę będę !
M : A co z innymi ?
B : Jak z innymi ?
M : No ludźmi ... Jeśli będą się śmiać , że jesteś z kimś kto już nigdy nie będzie mógł stanąć na nogach ...
B : Nie obchodzi mnie co myślą inni ! To jest moja decyzja i moja sprawa . Jestem z Tobą i nic innym do tego !
M : No , ale jeśli będziesz potrzebowała pomocy , albo chciała czuć się przy mnie bezpiecznie , to ... nie będę mógł ci tego zapewnić .
B : Maciek ! Zrozum , że ja czuję się przy Tobie na prawdę bezpieczna . Wystarczy mi , że będziesz przy mnie i , że będziesz mnie kochał , po za tym dzięki Tobie zrozumiałam jak to jest kogoś naprawdę kochać .
Maciek przytulił do siebie Blankę , pocałował ją w czoło i patrzyli jak słońce chowa się wśród drzew .
Opowiadanie 7 .
Ubrana była w czarny po biodra płaszcz , jej dłonie ocieplały szaro - białe rękawiczki , długo szary szal opatulał jej szyję a na piękne brąz włosy delikatnie opadały płatki śniegu . Codziennie siedział na parapecie spoglądając błękitnymi oczami przez okno jak dziewczyna wraca ze szkoły do domu . Wieczorami , gdy całe miasteczko spokojnie spało , zaglądali oboje przez okno by przyglądnąć się na ten sam kawałek nieba przed zaśnięciem . Miał na imię Adrian , a ona Kamila . Nadszedł dzień w którym Adrian chciał zrobić krok naprzód i zagadać do Kamili , niestety ktoś mu w tym przeszkodził . Był on wysportowanym blondynem o rok starszym od chłopaka , ubrany był w niebieską bejsbolówkę z logo szkoły . Sebastian , tak miał na imię , lubiał dręczyć słabszych od siebie , więc zauważając Adriana wyjmującego książki z szafki , chwycił go za koszulkę i kazał mu oddać swój lunch . Chłopak dał Sebastianowi worek z jedzenie , a on śmiejąc się z kolegami z Adriana odszedł . Zadzwonił dzwonek . Chłopak wziął książki do Francuskiego i poszedł na lekcje . Po dzwonku było 1O minut , jak zawsze pani Magister tłumaczyła im słówka z tablicy , które wypisała , gdy nagle do klasy weszła Kamila . Zazwyczaj spóźniała się na lekcje , gdyż jej tato jest dyrektorem w tej szkole i zbyt często zapraszał ją do gabinetu , ale nikt nie wiedział po co . Dziewczyna doszła 4 tygodnie temu do tej szkoły , bo w tamtej nie czuła się za dobrze . Pani Magister kazała usiąść dziewczynie obok Kamila , wyciągnąć książki o przepisywać . Gdy nauczyciela zadała pytanie , wybrała sobie do odpowiedzi Kamile . Niestety dziewczyna nie umiała jej odpowiedzieć , gdyż nie był to przedmiot z którym sobie radziła . Zadzwonił dźwięk dzwonka na przerwę , Kamil wreszcie miał okazję zagadać do dziewczyny i tak więc zrobił . Długo rozmawiali . Chłopak odprowadził Kamile do domu i poszedł do siebie . Od paru tygodni dużo rozmawiali . Adrian zaproponował Kamili pomoc z Francuskiego , a w zamian dziewczyna zaproponowała pomóc mu w matematyce , więc oboje zgodzili się na ten układ . Gdy siedzieli po lekcjach w szkolnej bibliotece i tłumaczyli sobie zadania , chłopak zapytał dziewczynę , czy nie chciałaby iść jutro z nim na łyżwy , zgodziła się . Adrian odprowadzając Kamile do domu , postanowił zapytać ją czy zechciałaby być jego dziewczyną , ona mu na to , że bardzo by chciała , więc tak się stało . Była godzina 18.OO , gdy Adrian dostał SMS - a , wyciągnął telefon z kieszeni i przeczytając wiadomość rzucił komórkę na łóżko , po czym usiadł przy ścianie i ze spuszczoną głową milczał . Był to SMS od jego najlepszego przyjaciela , napisał chłopakowi , że widział przed chwilą jak Kamila całowała się z Sebastianem w kafejce . Na następny dzień wgl nie chciał gadać , ani widzieć dziewczyny , nawet odpisywać jej na SMS - y , których dostał od niej już koło 15 . Dziś o 16.45 mieli wybrać się oboje na łyżwy , ale chłopak postanowił wybrać się do przyjaciela o tej godzinie nic nie mówiąc Kamili . Nadeszła godzina 16.45 , chłopak siedział już u swojego przyjaciela , a dziewczyna czekała , aż chłopak po nią przyjdzie lecz tak się nie stało . Karol ( przyjaciel Adriana ) zaczął rozmowę :
K : Jak ty się wgl czujesz ?
A : Nie najlepiej .
K : No właśnie widać !
A : Dzięki ...
A : Opowiedz mi co tam dokładnie widziałeś ...
K : No to co ci napisałem ... no może tyle , że ją obejmował i kupował jej drinki , a ona się do niego kleiła i takie tam ...
A : Coo ?!
K : Sory stary ... to nie jest dziewczyna dla ciebie ... odpuść ją sobie
A : Sam już nie wiem ... Myślałem , że to ona , że będzie dobrze ... '' Dlaczego mówi się , że osoba , która wydaje się być tą jedyną okazuje się być kimś innym '' ?
K : Nwm ... ale masz jeszcze sporo życia przed sobą i znajdziesz tą jedyną ... Olej Kamile
A : Ehh ... a czemu ty mi mówisz , abym sobie ją odpuścił ? Od początku tej rozmowy próbujesz mnie o niej zniechęcić ... !
K : Sugerujesz ... , że to o niej i Sebastianie sobie wymyśliłem ?
A : Ty to powiedziałeś
K : No więc ... Tak ... ja to wymyśliłem , bo mi tez się podoba Kamila i nie chciałem by z tobą była ... !
A : Dlaczego ?
K : Bo to ja mam z nią być , a nie ty . < popchnął Adriana >
A : < zrobił to samo >
K : < uderzył do pięścią w twarz >
A : < upadł > < wytarł sobie krew z ust >
A : czemu taki jesteś ? Myślałeś , że jako mój przyjaciel mi pomożesz .
K : Haha ... Zapamiętaj sobie jedno ... '' twoje porażki z sobą to nie jest mój problem '' .
A : < wstał , chwycił Karola za koszulkę i uderzył plecami o ścianę >
K : No dajesz ... wal
A : ...
K : < śmieje się > i co ? masz '' za mało odwagi '' ?!
A : ...
K : Boisz się mnie uderzyć bo wiesz , że znowu ci zrobię krzywdę ...
A : Nie boję się ... nawet ciebie
K : To bij ... chyba że się poddasz , upadniesz , a ja połamię ci kości ... to co wybierasz ?
A : < uderzył go >
K : < upadł >
A : Zapamiętaj jedno przyjacielu ... ja nigdy '' się nie poddam , nawet kiedy się wywracam '' < plunął mu w twarz i wyszedł >
Gdy Adrian myślałam nad tym co ma teraz zrobić , Kamila ściągnęła kurtkę rzucając ją na podłogę , aż nagle usłyszała jak z kieszeni wypadło małe pudełko . Podeszła , otworzyła , a w środku zobaczyła wisiorek z połówką serca . Uśmiechnęła się lekko , wyciągnęła medalik i założyła go na szyję . Pod spodem pudełka leżała biała kartka . Dziewczyna rozłożyła liścik i przeczytała to co tam było :
'' Nie wiem jak powiedzieć , że się z Tobie zakochałem ,
Od pierwszego spotkania , właśnie wtedy zrozumiałem .
Że jesteś jedyną tą na , którą mogę patrzeć godzinami ,
Dla której zrobię wszystko .
Uczucie we mnie płonie jak dynamit . ''
'' Podejdź do mnie przytul się na chwile jeszcze ,
Słyszysz jak KOCHAM krzyczy serce .
Zamknij raz jeszcze oczy na chwilę szczęście ,
Tylko w ten sposób możesz dostrzec to co najważniejsze . ''
'' Dałbym Ci setki innych piękniejszych wersów ,
Słodkich jak cukier puder , linijek pełnych sensu .
Metafor tysiące i milion różnych porównań ,
Tylko nie znajdę takich słów jakich chciałbym to ubrać . ''
< wzruszyła się >
Adrian szedł ciemną ulicą , gdy spostrzegł dom Kamili . Zaczął padać deszcz . Dziewczyna dostała SMS - a od chłopaka , wyjrzała za okno i spostrzegła Adriana . Szybko zeszła na dół , wyszła na zewnątrz i powiedziała :
K : Nie stój na deszczu tylko wejdź do środka !
A : '' Nie przeszkadza mi spędzanie każdego dnia stojąc na rogu twojej ulicy w padającym deszczu ''
K : Hehe ... ty zawsze stoisz pod moim domem ?
A : Mówiąc szczerze ... to tak .
K : Po co ?
A : Czekam , aż zgasisz światło w pokoju bym mógł wiedzieć , że śpisz spokojnie .
K : < uśmiechnęła się i podeszła do nie go >
K : Powinnam być zła na ciebie za te łyżwy
A : Wiem ... przepraszam , ale Karol mi napisał , że ty i Seba się całowaliście i potem wyszło na to , że kłamał i potem zaczęliśmy się bić i wgl ...
K : Coo ?! Nic ci nie jest ?
A : Nie ...zrozumiałem , że powinienem z tobą pogadać niż mu uwierzyć ...
K : Już trudno ... może '' tak miało być '' . '' Nikt nie przewinie czasu wstecz ''
A : Wiem , ale źle się czuje , że ci nie ufałem ...
K : ... Zapomnijmy o tym '' najważniejsze jest to , że jesteś '' i zapamiętaj to '' że me serce należy do Ciebie '' , '' Póki żyjemy i mam cię obok '' wreszcie czuje jak to jest kogoś naprawdę kochać .
A : Ja ciebie też kocham i nie wiem czemu tak postąpiłem , ale teraz gdy '' mam cię obok '' to wiem , że ''chce ci dać miłość jakiej nie dał ci nikt wcześniej ''
K : < przytuliła się >
Po tygodniu Kamila zadzwoniła do Adriana by do niej przyszedł bo musiała mu coś bardzo ważnego powiedzieć . Gdy chłopak był już pod domem dziewczyny , ona wyszła do nie go ze łzami w oczach , wtedy Adrian spytał :
A : Co się stało ?
K : Rodzice powiedzieli , że musimy dzisiaj wyjechać ...
A : Gdzie ?
K : Nie wiem ... nie chcieli mi powiedzieć ...
A : Ehh ... < smuta > A co będzie z nami ?
K : Sama nie wiem ... bardzo cię kocham
A : Ja ciebie też
K : To skoro czujemy oboje to samo , to nie kończmy tego
A : Czyli mamy dalej być ze sobą , chodź będziemy daleko od siebie ?
K : A czy to ważne jak daleko od siebie będziemy ? Jeśli się na prawdę kogoś kocha to odległość między nimi nie ma znaczenia . '' Jeśli mnie kochasz , uczynię Cię gwiazdą w moim wszechświecie ''
A : Jasne , że cię kocham i nigdy nie przestane
< mama woła Kamilę do samochodu >
A : Obiecaj mi '' że to co było między nami wciąż jest i wciąż jest ważne ''
K : Obiecuje . < patrzy mu w oczy >
K : A ty '' obiecaj mi tylko , że pomyślisz o mnie za każdym razem , kiedy zobaczysz gwiazdę na niebie , kiedy '' niebo rozbłyśnie milionem gwiazd '' , ty znajdziesz mnie w tej , która najbardziej będzie mnie tobie przypominać , ta która z tych milionów , milionów gwiazd będzie świecić najjaśniej .
A : Obiecuje . < pocałował ją w czoło > < mocno przytulił >
Oboje pożegnali się ze sobą . Kamila wsiadła do samochodu , pomachała Adrianowi i odjechała . Chłopak tylko patrzył jak odjeżdża jego miłość , ale wierzył , że kiedyś będą razem i nic , ani nikt nie będzie mógł tego zmienić .
Opowiadanie 8 .
1.11.2O18r. , Czwartek
Dom spokojnej starości
- Sasha , zbieraj się zaraz jedziemy !
- Dobrze mamo !
( 2h później )
- Idź przywitać się z babcią
- ( biegnie )
- Dzień dobry Babciu !
- Cześć wnusiu ! ( przytula dziewczynkę )
jak ty urosłaś
- Stęskniłam się za Tobą
- Za za Tobą też
- Opowiesz mi coś dzisiaj ?
- A co byś chciała usłyszeć ?
- Hmm ... opowiedz mi o swojej przeszłości ...
- Ho ho , to były czasy !
( dziewczynka usiadła na dywanie , obok babci , która siedziała na bujanym fotelu )
Był to rok ... no niech sobie ... aaa no tak był to 1956 rok .
Byłam piękną brunetką , szczupłą , wysoką z brązowymi oczyma , ... niczego mi nie brakowało ... no z wyjątkiem miłości i szczęścia . Twoja prababka , a moja mama urodziła mnie w wieku 16 lat , tato zostawił nas jak miałam 2 lata , później znów się zeszli i 3 lata później urodziła się moja siostra Lexi . Mijały lata , wszystko się wspaniale układało dopóki tato znowu od nas nie odszedł . Mama całe noce płakała , nie dawała sobie rady , zaopiekowała się nią ciocia , później było lepiej i lepiej . Mijały lata , a ja i Lexi z wiekiem dorastałyśmy . Był to dzień urodzin Lexi . Obchodziła 12 urodziny . Zabrałyśmy ją z mamą do wesołego miasteczka . Na samym początku było fajnie dopóki Lexi nie straciła przytomności . Szybko na miejsce przyjechał ambulans , położyli ją na nosze i zawieźli do szpitala . Po wyniku badać lekarz powiedział nam , że to rzadka choroba genetyczna , która jest ciężko wyleczalna . Mama była przerażona . Myślała , że ta choroba nie przejdzie na żadną z nas . Lexi po tym co się zdarzyło , długo leżała w szpitalu . Lekarze nie mieli pojęcia co będzie z nią dalej , ale nikt jej o tym nie mówił . Gdy mama rozmawiała z lekarzami , weszła do siostry , kazała mi przytulić się do niej i przyrzekać , że będę opiekować się mamą , aż do samego końca . Wierzyłam w to , że Lexi wyzdrowieje , ale po 2 tyg. zmarła . Był pogrzeb 1 listopada . Deszcz padał tak jakby nigdy miał nie przestawać . Stałam nieruchomo pod parasolem trzymając pod ręką rozpłakaną mamę , która była wpatrzona na grób małej jak w obrazek . Długo nie mogłyśmy się pozbierać po tej sytuacji , ale czas idzie na przód i nie można go zatrzymać . Minęły dwa lata , dawałyśmy sobie rade pomału , ale jakoś szło . Nadszedł 23 październik . Zwyczajny dzień . Mama postanowiła iść na cmentarz . Na niebie było słońce , nie było widać ani jednej chmury . Mijały 3h , później 5h , nie wiedziała gdzie jest mama , postanowiła poczekać jeszcze 1h , ale po mamie ani jednego śladu . Nadszedł wieczór . Policja od 2,5h szuka jej ale nic ... wyparowała . Włączyłam wiadomości , mówili wtedy o samobójstwie , podobno kobieta , w okolicach parku do którego zawsze w trójkę chodziłyśmy . Byłam przestraszona , tylko jedna myśl mi krążyła po głowie . Tydzień później znaleźli ciało kobiety w rzece ... To była ona ... mama ... moja mama . Pogrzeb odbył się 1 listopada . Stojąc przez oboma grobami naszły mnie myśli samobójcze , ale postanowiłam , że będę twarda , one by teraz tego chciały . Bardzo tęskniłam za nimi , ale nie nie mogłam zrobić , jedynie tylko czekać , aż przyjdzie kolej na mnie . Źle mi było bez nich , ale teraz są razem , po tak długim czasie . Lexi może znowu dorastać przy mamie , tak jak i ja dorastałam .
- Co było dalej ?
- Nic nie było .
- Jak to nic ?
- po prostu ... musiała sobie radzić ... dla nich i dla siebie
- Myślisz czasem o nich babciu ?
- Tak , każdego wieczoru i każdego poranka .
- ( łza popłynęła Sashy z oczu ) musiało być ci bardzo ciężko bez nich , bez tej świadomości , że ich teraz przy Tobie nie ma .
- Jak to nie ma ? Przecież są ze mną . O tutaj ( wskazuje na serduszko dziewczynki ) . To , że ktoś już nie chodzi z nami po jednej ziemi nie znaczy że nie ma go z nami . Kiedyś chodziliśmy po jednej ziemi , a za niedługo będziemy chodzić po jednym niebie . Takie właśnie jest życie w dwóch światach . One są teraz w tym lepszym , z Bogiem , który wziął je do siebie .
- Ale dlaczego musiał tak wcześnie ? Lexi miała tylko 12 lat ... !
- Może nie chciał dłużej patrzeć jak męczy się z chorobą mając tak młody wiek i dlatego chciał , aby miała dalsze lepsze życie razem z nim by móc poczuć jak to jest być człowiekiem wolnym , zdrowym , móc cieszyć się każdą chwilą , by móc być chodź przez chwilę szczęśliwym .
- A skąd to wszystko wiesz ?
- ( szepcze dziewczynce do ucha : Jak przeżyjesz tyle życia co ja , to też będziesz to wiedzieć ) A teraz wnusiu ... ( podaje jej dłoń ) może pójdziemy na cmentarz zapalić znicze ?
- ( Sasha chwyciła dłoń babci ) Dobrze babciu ! Tylko wezmę kurtkę .
Opowiadanie 9 .
Zamykam oczy , otwieram , dzień , noc , światło , ciemność , tylko ja ty , oni . Czuję ból , twój dotyk .. jest przy mnie ... chroni mnie . Nie wiem co się dzieje ... Gdzie jestem ? Czy ja żyję ? Co się stało ? Gdzie ty , ja .. oni ?! Pamiętam tylko moment , gdy leżałam na sali operacyjnej ... Czy to możliwe ? Co to było ? Słyszałam głosy ... ich ? To byli oni ? A gdzie byłeś ty ? Nie czułam twojego dotyku , oddechu . Nie było cię ... Zasnęłam .
To był moment ... Czułam jakbym leżała na łodzi , która płynie ... ale dokąd ? Gdzie ona płynęła ? Czy ona się zatrzyma ? Próbowałam otworzyć oczy , lecz nie mogłam ... Czemu ?Bałam się ... Nagle ciemność ... Moje oczy nie wyświetlały żadnych obrazów , mój umysł przestał funkcjonować . Czy ja o czymś nie wiem ? To jest gra ? Czy jestem jednym z pionków ? A może przegrałam ? Ale co ? Czy mogłam przegrać życie ? To by wyjaśniało dlaczego nie mogę otworzyć oczu ... Moje powieki śpią . Mój umysł śpi , moje oczy śpią ... ale serce ... Serce dalej działa ... Czuje jego bicie , jego dźwięk , czuje jak żyje ... jak nowe , czuje jak jest ze mną ... oddycha jak ja , myśli jak ja , jest złączone ze mną , jest częścią mnie ... Jest mną ... a ty ? Ty gdzie jesteś ? Trzymałeś mnie za rękę .. teraz cię nie ma ... Gdzie jesteś ? Wracaj ! tworzyłam umysł , włączyły się myśli , mózg , wspomnienia , uczucia , węch , słuch , serce ... dalej biło ... a oczy ? Dalej zamknięte . Czy one żyły ? Czy one dalej były ze mną ? One były dalej częścią mnie ? Nie wiem ... Spadam ... w dół . Jestem coraz niżej , nie było huku , nie poczułam bólu , stanęłam , ruszałam się ... wreszcie ! Idę dalej ... Nie wiem gdzie . Idę dalej . Czy jestem tu sama ? Gdzie ludzie ? Czy oni zniknęli ? Widzę dom , otwieram drzwi , nagle blask, nic nie widzę ... upadam .
( wstaje odruchowo )
Ehh ... to tylko sen
( idę do kuchni )
Mamo ! ( szukam ) gdzie ona jest ?!
Mamo !
( obracam się )
Niespodzianka !!!
Ale mnie wystraszyłaś!!! - powiedziałam
Wszystkiego najlepszego kochanie
Dziękuję !!! To już 16 urodziny ... ale ten czas szybko leci . - westchnęłam
Babcia dzwoniła , powiedziałam że jeszcze śpisz .
Okey . To co dziś robimy ? - spytałam
Ty dziś wybierasz ... Ohh , zapomniałabym o torcie ! - mama poszła do lodówki
( wyszłam z kuchni , podeszłam do okna )
Bethany ! Tort ! - krzyknęła
- Już idę ! - odpowiedziałam .
( podeszłam do mamy )
- Mamuś ... ?!
- Tak ? - odpowiedziała krojąc tort
- Dlaczego tato od nas odszedł ?
- ... popatrzyła na mnie , odkładając nóż do zlewu
Musimy o tym rozmawiać ?
- Chciałabym się dowiedzieć ... Mam 16 lat , a dalej ani ty ani babcia nic mi nie powiedziałyście .
- W sumie ... Masz rację , powinnaś znać prawdę - westchnęła ...
Poznaliśmy się w wesołym miasteczku - uśmiechnęła się
Była piękna noc , siedziałam na kocu patrząc w gwiazdy , spytał mnie czy może się dosiąść , odpowiedziałam że tak ... zaczęliśmy długo rozmawiać , podaliśmy sobie numery telefonów i tak się zaczęło . Lecz pewnego dnia oboje chcieliśmy spróbować , poniosły nas emocje i parę dni później , gdy zrobiłam test ciążowy wyszło na to że jestem w ciąży . Nie wiedziałam co zrobić , powiedziałam rodzicom , przyjaciółkom ... oni się cieszyli , lecz nie on . Zaczął krzyczeć , że powinnam była wziąć tabletki , że to moja wina ...
- I co wtedy ? - spytałam
- Zostawił nas ... Mnie , ciebie ... Musiałam sobie radzić , później pojawiłaś się ty , gdy pierwszy raz na ciebie spojrzałam , obiecałam sobie że dam radę , że będzie dobrze
- ( przytuliłam mamę )
- Ale nie wiesz jeszcze jednego ...
- ... ( odsunęłam się )
- Co takiego ?
- Pamiętasz jak narzekałaś na bóle serca , kręciło ci się w głowie , było ci niedobrze itd. ?
- Tak , pamiętam , ale co to ma wspólnego ?- Moja koleżanka jest lekarkom opowiedziałam jej wszystko ...
- Wszystko ? - spytałam zdenerwowana
- Gdy byłaś jeszcze mała , lekarze wykryli u ciebie chorobę ... Na początku dali ci niewielkie szanse na przeżycie , ale jednak wszystko było dobrze . Ale mówiłaś o tych problemach i gdy spotkałam tą koleżanka powiedziała , że ...
( przerwała )
- Mamo !? ( płaczę ) No co powiedziała ?
- ... powiedziała , że ta choroba mogła wrócić ... spytałam jak to wyleczyć , powiedziała że muszę znaleźć dawcę ...
- Dawcę ? Ale czego ?
- Dawce serca . ( popłynęła jej łza )
Wydzwoniłam wszystkie kontakty , wywiesiłam ulotki , lecz nikogo nie znalazłam , ale ... jest jedna osoba , która może być dawcą ...
- Kto taki ?
- Twój ojciec ... ale nie wiem gdzie jest ...
- Ile zostało mi czasu ?
- Lekarka mówiła , że około 3 tyg.
- 3 tyg. ? Dlaczego teraz mi to mówisz ... ?
- Dowidziałam się wczoraj ! Nie chciałam ci mówić , ale spytałaś .
- ... ( płacz ) chce zostać sama !
( idę do swojego pokoju )
* Wieczór *
( schodzę na palcach po schodach w stronę wyjścia ) ( zabrałam ze sobą potrzebne rzeczy na drogę , włożyłam do plecaka i wyszłam )
Nie wiedziałam , gdzie iść . Wiem tylko jak ma na imię mój ojciec , bo babcia i mama nie mówiły mi o nim za wiele , wspomniały gdzie mieszka jego przyjaciel ... postanowiłam więc wybrać się do niego .
( ruszyłam )
Była noc , ale nie chciało mi się spać , po prostu szłam przed siebie , nie znałam drogi , wyciągnęłam kompas , szłam na północ , lub południe ... sama nie wiem po prostu szłam dalej . Zaczęło robić się jaśniej i bardziej zimniej , założyłam kurtkę , weszłam we mgłę , nic nie widzę , włączyłam latarkę , na wprost mnie widzę strzałki , Jedna w lewo , druga w prawo . Stałam zastanawiając się , którą drogę mam wybrać , lecz poszłam prosto . Czemu ? Nie wiem . Po prostu ...
Szłam dalej i dalej , coraz dalej od miasta , domu , mamy . Może zawrócę ? ( pomyślałam ) , odwróciłam się , patrzę za mną nie ma nic ... żadnego drogi , mgły ... nic ! Nie zastanawiałam się nad tym , po prostu szłam dalej . Postanowiłam odpocząć . Usiadłam na trawie ... była mokra , czułam , że idąc dalej będzie coraz to zimniej , ale chciałam tylko do zobaczyć , opowiedzieć mu wszystko , żeby mi pomógł ... Nie miałam dużo czasu , położyłam się lecz nie a długo . Obudziłam się , wstałam , zabrałam rzeczy i poszłam w stronę szelestu . Co to było ? Kto tu jest ? Wołałam , lecz nikt się nie odzywał . Podeszłam bliżej ... Widzę ... to dziecko . Ale co ono tu robi ? Samo ? Zdjęłam kurtkę i założyłam jej na ręce . Mała dziewczynka , zmarznięta , spytała co tu robię , odpowiedziałam , że szukam pewnego mężczyzny ... kazała mi iść za sobą ... Obie szłyśmy prosto , później w lewo i prawo , na sam szczyt góry , lecz przed nami był las . Weszłyśmy do niego . Gdy zadawałam jej pytania nie odpowiadała na nie , ale czemu ? Może coś się stało ? Miałam tyle pytań , ale zero odpowiedzi . Była taka sekretna , chowała wszystko w sobie . Coraz dalej szłyśmy , coraz więcej drogi przebywałyśmy , coraz bliżej celu , lecz utknęłyśmy ... Dziewczynka upadła , gdy pomagałam jej wstać , spadłyśmy ... Krzyczałam , Prosiłam o pomoc , lecz nic z tego . Odezwała się ... Coś powiedziała ... Tylko co ? Kazałam jej powtórzyć ...
- Stąd nie ma wyjścia
- Jak to niema ?
- Po prostu
- Była tu już ?
- Nie , ale słyszałam ich ...
- Kogo ?
- Ich ... mówili , że nie ma stąd wyjścia
- Ale kto taki ?
- Oni ... mówią do mnie , a do ciebie nie ... ? - popatrzyła na mnie
( sprawdzałam czy nie ma gorączki , lecz jej głowa była zimna )
- A kto do ciebie przemawia ?
- Oni ... jestem córką szamanki
- I rozmawiasz z ... z '' nimi '' . Rozumiesz ich , a oni ciebie ?
- Tak
- Potrafiłabyś ... albo nie ... Musimy się stąd wydostać ( dotykam ścian )
( przeglądam plecak ) ( wyciągam coś twardego ) ( uderzam parę razy o ścianę ) ( zobaczyłam tunel , chwyciłam dłoń dziewczynki , włączyłam latarkę i kierowałyśmy się prosto , aż do wyjścia ) Usłyszałam za nami huk ... tunel się zawalał , biegłyśmy , bała się , ale wciąż trzymałam jej zimną dłoń , widziałam światło im szybciej biegłyśmy tym bliżej byłyśmy wyjścia . Wreszcie ! Spytałam czy wszystko w porządku , odpowiedziała , że tak , lecz tu musiała mnie zostawić . Wskazała mi drogę , która mam się kierować , dała mi naszyjnik , gdy się odwróciłam jej już nie było . Łza popłynęła mi z oczu , lecz musiałam ruszać , nie było wiele czasu . Wyszło słońce , zdjęłam kurtkę , schowałam ją do plecaka i ruszyłam przed siebie . Gdzie byłam ? Nwm . Która godzina ? Nwm . Co widzę ? Widzę dom ... Podbiegłam do niego , pukałam , ale nikt nie otwierał ... Czy ktoś tam jest - spytałam , Słyszę cię ! Stoisz tu ! Otwórz ! - krzyczałam .
- Czego chcesz ? , Kim jesteś ? - odpowiedział głos
- Znasz mojego ojca ... Toma ! Był twoim przyjacielem ... Otwórz mi !
( otwierają się drzwi , wchodzę )
- Gdzie on jest ? - spytałam
- Nwm .
- Jak to pan nie wie ?
- Nwm ! - krzyknął , dawno sie nie widzieliśmy . Nasze kontakty się rozeszły .
- Dlaczego ? - spytałam .
- To jest i moja sprawa
Tak wgl to co tu robisz ?
- Szukam go
- Tu go nie znajdziesz ... , a teraz wyjdź !
- On jest mi potrzebny !
- Nie interesuje mnie to
- Jest pan moją jedyną nadzieją na odnalezienie go . niech mi pan pomoże a dam panu spokój .
- Po co go szukasz ? - spytał
- Potrzebuje go ... jestem chora , a on jedyny może mnie wyleczyć ... chce mnie pan mieć na sumieniu ?
- ( popatrzył na mnie ) ... Dobrze pomogę ci dla świętego spokoju
Twój ojciec mówił , że chciałby zamieszkać na wyspach , daleko od ludzi , problemów , miłości
- Wie pan gdzie gdzie się kierować ?
- Może wiem , może nie
- Jak się do niego dostaniemy ?
- Balonem .
- Balonem ? Mam lęk wysokości !
- Będziesz musiała wytrzymać
( weszliśmy do kosza i polecieliśmy )
Było wysoko i daleko , ale próbowałam o tym nie myśleć . Podróż była długa , lecieliśmy co najmniej 2 dni , lecz wiedziałam , że to konieczne . Wylądowaliśmy na wyspie . Była piękna , lecz niebezpieczne . Trafiliśmy w sam środek lasów tropikalnych . Mężczyzna szedł przodem , ścinając nożem liście , nagle poczułam ból w klatce piersiowej . Czułam , że to koniec , lecz nie mogłam się poddać ... Nie teraz ... Nie w momencie kiedy walczę o życie . Ruszyłam dalej . Było wiele przeszkód do pokonania , im dalej szłam tym bardziej były trudniejsze , a ja coraz to bardziej zmęczona .
- Wie pan dokładnie , gdzie jesteśmy ? - spytałam
( Nie odpowiedział )
Gdy weszliśmy na sam szczyt wzgórza zobaczyłam chatkę , więc szybko zbiegłam na dół
- Stój ! - krzyknął mężczyzna
( Nie posłuchałam i schodziłam coraz niże , czując jak ziemia się pode mną zawala )
Spojrzałam w dół . To ruchome piaski . Krzyczałam , wierciłam się , lecz to pogarszało sytuację .
- Nie ruszaj się bo oboje zginiemy - powiedział
( nagle zza drzew pojawił się mężczyzna )
To on ? Chyba tak ...
- Pomóż nam - krzyczałam
( wyjął linę z plecaka i rzucił nam ją , wyciągnął nas i mogłam się ruszać )
- Kim jesteście ? - spytał
- Jestem twoją córką - odpowiedziałam
- Nie uwierzył ... lecz wiedział że to prawda
- A ty ? - popatrzył na towarzysza dziewczyny
- Jestem twoim starym przyjaciele - odpowiedział
- Popatrzył raz na mnie , raz na nie go i zaprosił do siebie * W chatce *
Gdy opowiedziałam mu wszystko , jego mina nie przedstawiała żadnej reakcji
- Tylko ja mogę być dawcą ?
- Tak ... Na to wygląda !
- To jak ... pomożesz mi ?
- ( przytulił mnie ) Tak
- Mam pytanie ?
- Jakie ?
- Dlaczego odszedłeś od nas ? - gdy spytałam , nagle upadłam , a gdy się powoli wybudzałam znalazłam się w szpitalu ...
Zamykam oczy , otwieram , dzień , noc , światło , ciemność , tylko ja , ty , oni ...
* Parę dni później *
Pobudka , wstawaj !
- ( budzę się )
- Już wszystko w porządku - powiedziała mama
- Gdzie jestem ? Czy ja żyję ? To sen ?
- Jesteś w szpitalu , miałaś operacje , teraz będzie już dobrze
- Gdzie są oni ... on ?
- Kto taki ?
- No oni ... mówią do mnie ... a do ciebie nie ? - spytałam
- Nic nie słyszę , jesteś pewnie zmęczona , odpocznij
- A gdzie on ?
- On ?
- Nie czuję do , ale czuje bicie jego serca, chce mu podziękować , niech e mną porozmawia
- Kochanie , nie rozumiem , połóż się ... Aaa zapomniałabym ( daje mi kartkę ) to pewnie list od babci .
- dziękuję ( otwieram )
* Treść listu *
Przepraszam , że nie mogę cię zobaczyć , że ty nie możesz mnie zobaczyć , czuć mojego oddechu , dotyku . Przepraszam , że nie możesz usłyszeć odpowiedzi na które tak długo czekałaś . Przepraszam za to , że nie było mnie nigdy przy tobie , że mnie nie pamiętasz , nie znasz , ale wiec , że teraz już jestem przy tobie , nie musisz mnie widzieć , nie musisz mnie czuć , jestem z tobą ... wreszcie ... Słyszysz ? Tak ... to moje serce , czujesz jak bije , jego dźwięk ... czujesz jak żyje ? On żyje dla ciebie , ja żyje dla ciebie , jestem w nim , a teraz też z tobą , jestem jego częścią . Podjęłaś się niebezpiecznej podróży , lecz wiedziała po co , byłaś odważana . Przepraszam , że nie było mnie nawet na twoich urodzinach , lecz to jest prezent ode mnie . Nowe życie ... Cieszysz się ? Wiem , że tak ... czuje to .
( złożyłam list ze łzami w oczach i zasnęłam z myślą , że to tylko sen )

Opowiadanie 1O .
Mam na imię Roger . Dziś kończy mi się odsiadka . Tak , byłem karany . Za co ? Za zabójstwo . Pewnie chcesz wiedzieć dlaczego ? A o to moja historia .
Zaczęło się to w pewien deszczowy wieczór . Byłem młodym meżczyzną , nic mi w życiu nie brakowało . Miałem na myśli ją . Była piękna , mądra m utalentowana . Byłem szczęśliwy z nią , a ona ze mną . Kupiłem bilet na jej przedstawienie . Grała w teatrze . Ubrana była w piękną błękitną suknię , jej złote włosy upięte były w warkocz , jasno - zielone oczy blyszczały w świetle reflektorów , a głos miała jak anioł . Była to kobieta marzeń . Gdy spektakl się skończył , podarowałem żonie bukiet jej ulubionych kwiatów , włożyła je do wazony w swojej garderobie , , uściskała mnie , ubrała się i wyszliśmy . Było ciemno , szliśmy za rękę przez pustą aleje . Słyszałem głosy . Miałem dziwne przeczucie , że ktoś nas śledzi . Szliśmy dalej . Te kroki były coraz bliżej . Zacisnąłem żonie dłoń , przysunąłem się do niej i wyszeptałem jej do ucha , że cokolwiek się teraz stanie , nigdy o niej nie zapomnę . Podbiegło do nas pięciu facetów , byli zamaskowani . Żona nie wiedziała co się dzieje , była przestraszona . Któryś z nich złapał mnie za barki , a drugi za ręce . Mocno trzymali . Jeden do mnie mówił , lecz go nie słuchałem , cały czas patrzyłem na żonę . Bała się , a ja nie wiedziałem co zrobić . Byłem tchórzem . Przywódca tego ... '' gangu '' , wyciągnął pistolet i przyłożył jej do głowy . Spytał mnie gdzie ona jest . Nie wiedziałem o co mu chodzi . Spytał jeszcze raz , lecz nie znałem odpowiedzi na jego pytanie . Zaśmiał się kpiąco i bez wahania , pociągnął za spust . Oczy zalane miałem łzami , ale słuch miałem wytężony . Słyszałem jak upada . Gdy wytarłem sobie oczy , widziałem krew . Była taka gęsta i barwna . nie mogłem uwierzyć , że to się stało . Dlaczego nie nie zrobiłem ? To pytanie zadaje sobie do dnia dzisiejszego . Podszedł do mnie . Spytał ponownie , lecz dalej nie znałem odpowiedzi . Przyłożył mi pistolet do skroni , ale nic mi nie zrobił bo z oddali słychać było wozy policyjne . Zabójca odkrył kawałek twarzy i codziennie widzę obraz przed oczyma jego głębokiej rany od noża pod dolną wargą . Przez parę miesięcy odizolowałem się od świata , lecz nadszedł dzień w którym powiedziałem sobie STOP ! Nie mogłem zamykać się w sobie i żyć przeszłością . Muszę zacząć budować moją przyszłość , muszę być silny i wreszcie rozpocząć żyć innym życiem niż żyłem od paru miesięcy . Zacząłem pracować . Nie była to praca marzeń , ale zawsze coś . Miałem małe mieszkanie , ale mieszkałem w nim sam , więc jak na początku nie mogłem narzekać . Pracowałem od 3 dobrych lat , jak nie więcej . Szef się nie skarżył , dostałem awans . Więcej pieniędzy , większe mieszkanie , lepsze życie , lecz to nie koiło mojej dziury w sercu po utracie żony . Jechałem do pracy , oczywiście się spóźniłem , ponieważ zauważyłem stojące samochody na środku ulicy . Także się zatrzymałem . Wyszedłem z samochodu , przepychałem się przez tłum ludzi , aż wreszcie się przepchnąłem . Zobaczyłem dziecko . Pytałem kto to zrobił , lecz nikt nie chciał się przyznać , pytałem czy ktoś dzwonił na pogotowie , więc ja jako jedyny byłem na tyle '' trzeźwy '' , aby zadzwonić . Ambulans szybko przyjechał . Wsiadłem do swojego samochodu i pojechałem do szpitala . Gdy byłem w szpitalu , zadzwoniłem do szefa , że dziś mnie nie będzie . Zdenerwował się , ponieważ byłem jego najlepszym pracownikiem , lecz nie mogłem zostawić dziewczynki . Byłem za nią odpowiedzialny . Gdy ją wypisali , powiedziała mi gdzie mieszka , więc ją zawiozłem . Mieszkała z babcią . Dziewczynka chciała , abym został , lecz nie mogłem . Na następny dzień spotkałem je . Szły za rękę . Wnuczka pomagała nieść torby pełne jedzenia . Gdy przeszedłem obok nich , kobieta zaprosiła mnie na kawę . Długo rozmawialiśmy , lecz na taką rozmowę się nie przygotowałem . Kobieta spytała mnie o imię i nazwisko , była w szoku . Chciała mi coś powiedzieć , ale widząc mnie drugi raz nie była pewna czy mi o tym powiedzieć , lecz jednak się odważyła . Po długiej rozmowie rozeszliśmy się . Dużo myślałem o tym co kobieta mi powiedziała . nie mogę do dziś uwierzyć . Minęły 2 lata . Po długiej przerwie , spotkałem się z kobietą i dziewczynką . Mała wiedziała o wszystkim , ale przyjęła to spokojnie , gdzie ja byłem w szoku . Miała 8 lat , ale była twarda , choć nie umiała tego pokazać . Tak samo jak jej matka . Pewnie już wiecie do czego zmierzam . Jej ojciec zginął w wypadku samochodowym , ale kochałem ją jak własne dziecko . Opiekuję się nią matka jej ojca . Chciałbym , aby dziewczynka zamieszkała ze mną , lecz to nie nie możliwe . Przynajmniej jak na razie . 8 - latka zmieniła się ... Była starsza , mądrzejsza ... lecz jest jeden szczegół , który mnie niepokoił . Była okuli . W ciągu 2 lat mojego nie pobytu w tym mieści , miała dwie operacje . Potrzebowała jeszcze jednej , lecz kobieta nie miała pieniędzy . Było mi przykro i smutno , ale obiecałem sobie i małej , że zdobędę pieniądze Chce by miała dobre dzieciństwo . Tak samo jak jej rówieśnicy . Chce widzieć uśmiech na jej twarzy . Wiem jak to jest stracić obojgu rodziców , ale zapewnię jej szczęście . Jej uśmiech to mój uśmiech .Wyszedłem z domu , wsiadłem do samochodu i odjechałem . Następny dzień był taki sam jak zwykle . Praca , druga praca i dom . W weekendy odwiedzałem dziewczynkę i zabierałem ją gdzie tylko chciała . Pewnej nocy , we śnie odwiedziła mnie moja żona . Chwyciła moją dłoń i pociągnęła za sobą . Była taka realna . Nie chciałem się budzić . Chciałem , aby była już cały czas . Prowadziła mnie gdzieś . Było tam dużo osób , albo duchów . Sam nie wiem jak ich określić . Rozmawiali ze sobą , bawili się , spędzali miło czas . A tam gdzie byliśmy , było tak pięknie . Nie mogłem uwierzyć . Wiedziałem , że to sen , lecz to wszystko wydawało się takie rzeczywiste . Było jak w raju . Czyli to tam wszyscy trafiają po śmierci . Ale tu też jest życie . Żona kazała mi obiecać , że zaopiekuję się jej córką. Obiecałem jej bo była jak moja . Kochałem ją . Żona uśmiechnęła się lekko , lecz przerwał nam budzik . Szybko się ogarnąłem i znowu dzień jak co dzień . Gdy nastała noc , próbowałem skontaktować się jakoś z żoną , lecz ona już nie wróciła . Tęskniłem . Nadszedł weekend . Dziewczynka chciała iść na grób mamy , dlatego ją tam zabrałem .
- Wujku ? - zaczęła
- Tak ?
- Wierzysz w życie po śmierci ?
- Wierzę - uśmiechnąłem się
- A jak się tam żyje ? Jak tam jest ?
- Jest jak w raju , albo i lepiej .
- A co się stało z mamą ? - spytała
- Jest teraz w innym świecie
- W innym ? - zdziwiła się - Czy ona też trafiła do tego raju ?
- No tak . - odpowiedziałem - No bo widzisz ... z tym życiem jest tak , że to Bóg wybiera nam światy w których mamy zamieszkać . My żyjemy na tym , a mama na innym .
- Ale dlaczego nas rozdzielił ? - zasmuciła się
- Nikt nas nie rozdzielił - uśmiechnąłem się do małej - Najwidoczniej Bóg miał powód , aby mamę zabrać do innego świata . Na nas też kiedyś przyjdzie czas . Ale nie martw się . Mama cię nadal kocha
- I nigdy nie przestanie ?
- Nigdy - odpowiedziałem - Zawsze kochała , kocha i będzie kochać
- A mama więcej nie wróci do tego świata ? - spytała ze łzą o oczach
- Hmm ... Jakby ci to najprościej wytłumaczyć - zastanawiałem się
Dla Jednych zamyka się brama do tego świata , aby mogła otworzyć się brama do drugiego świata , a dla niektórych po prostu dalej otwarta jest ta do świata w , którym teraz żyjemy . Rozumiesz ?
- Mniej więcej ...
To teraz chodź - chwyciłem jej dłoń , po czym prowadziłem w stronę wyjścia - wracamy do domu
Parę dni później przyszedłem na komisariat . Policjanci , którzy zajęli się sprawą zabójstwa mojej żony , znaleźli sprawce . Pokazali mi zdjęcie. Tak to był on . Poznaje po bliźnie pod dolną wargą . Rozwiązali także drugą sprawę , z wypadkiem dziewczynki . To on ? Zadawałem sobie pytanie . Czemu ? Chciałem go dopaść ! Co on chce od mojej rodziny ! Byłem wściekły . Zabił jedną z dwóch najważniejszych dla mnie kobiet , a także chciał drugą . Chciałem dopaść i zabić gnoja ! Byłem wściekły . Spytałem policjantów czy go złapali , odpowiedzieli mi , że jest dalej na wolności . trzasnąłem drzwiami i wyszedłem . Bałem się o dziecko , dlatego sam musiałem to załatwić. Codziennie szukałem , ale bez rezultatów . Pewnego wieczoru , gdy przechodziłem obok teatru w , którym grała moja żona , zauważyłem , że ktoś się bije . Nie wiedziałem jak zareagować , ale jednak podbiegłem do nich i postanowiłem pomóc słabszemu . Ciężko było , ale dałem radę . Gdy zostałem z nim sam na sam , on ściągnął kominiarkę z głowy i spytał mnie czy go pamiętam . Oczywiście , że go pamiętałem . To morderca mojej żony , a także sprawca wypadku w , którym uczestniczyła moja córka . Gdy zrobiłem kok do przodu , on wyciągnął pistolet z kieszeni i wycelował na wprost mojej twarzy . Nie mogłem stchórzyć jak w tedy tam . Zaczęliśmy się się bić . Raz on mnie , raz ja jego . W momencie kiedy leżał nieruchomo , wziąłem pistolet i przyłożyłem mu do gardła .
- No na co czekasz ? - spytał śmiejąc się lekko
- Dlaczego zabiłeś mi żonę i czemu potrąciłeś moją córkę ?
- Haha . Twoją córkę ? - spytał kpiąco
To nie jest twoja córka i nigdy nie będzie twoja
- Do czego zmierzasz ?
- To córka mojego brata . Nie masz do niej żadnego prawa . A twoja '' żona '' przed tym jak ją zabiłem ...
- Zamknij się ! - byłem wściekły
- Mówiła ci jaka to była wierna żona ? - spytał uśmiechnięty
- Bawi cię to ? - spytałem
- No tak . A ciebie nie ?
Była dziwk.ą i tyle . A mój brat gdy dowiedział się że uprawiał sex z mężatką poszedł się upić , wsiadł do samochodu i próbując wyminąć jadący przed nim tir , skręcił w prawo prosto w rzekę .
- ... - osłupiałem
- I co ... ? nic nie wiedziałeś ? Wszyscy cię okłamywali ? Jakie to przykre ... na prawdę jeśli mogę pomóc to możesz na mnie liczyć . - śmiał się
- Dalej nie wiem po co to wszystko ? Czemu chciałeś je zabić ? - byłem strasznie wściekły
- Co do twojej żony ... należało się jej . Skrzywdziła i spowodowała śmierć mojego brata ! Puszczalska suk.a - przybrał kamienną twarz - A co do dziewczynki ... nie planowałem tego . Sama mi wbiegła pod koła . Jest tak samo nieuważna jak jej matka ! - śmiał się
- Nie masz prawa tak mówić gnoju ! - pociągnąłem za spust
To był moment . Nie chciałem tego , ale byłem już tak zdenerwowany , że nie wytrzymałem . Upuściłem pistolet na ziemie i szybko uciekłem . Policja szybko zjawiła się na miejsce wypadku . Na następny dzień zjawiłem się u córeczki . Nikt nie wiedział co zrobiłem ... jak na razie ... . Zdobyłem pieniądze . Dałem je kobiecie , miałem nadzieje że tyle wystarczy . Podszedłem do dziewczynki , przytuliłem ją , pocałowałem w czoło i powiedziałem jej , że kocham ją jak własne dziecko i zawsze nim dla mnie będzie , po czym szybko wyszedłem . Miesiąc później ktoś zapukał do moich drzwi , otworzyłem a na wprost mnie stała policja . Kazali mi się ubrać , zapięli moje ręce w kajdanki i zaprowadzili na komisariat . Przesłuchiwali mnie . Wyszło na jaw . No trudno . Nic nie mogłem zrobić , ale ciesze się że zabiłem go . Przynajmniej nie zrobi więcej krzywdy nikomu . Siedziałem 1O lat za kratkami . Córka przychodziła raz do roku odwiedzać mnie . Co roku się zmieniała . Była starsza , mądrzejsza i wreszcie zdrowa . Bardzo dziękowała mi za to co dla niej zrobiłem . Tęskniłem za wolnością , lecz przyjdzie czas , że w moim życiu się wszystko zmieni . Mam taką nadzieje .
Uważam że fabuła każdego bloga jest interesująca. Jednak czasami slowa w zdaniach sa ułożone ze tak sie wyraze w "nie chronologicznie". Bywaja też powtórzenia ;) Ale każdy uczy sie na własnych błedach. Z ciekawościa będe odwiedzac Twojego bloga :) Pozdrawiam . ^^
OdpowiedzUsuńTo mój pierwszy blog i pierwsze opowiadania więc mogą nie być profesjonalne :) Ale się staram :) I dziękuje .:)
UsuńŚwietna sprawa. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń22 yrs old Environmental Tech Hobey McFall, hailing from Brossard enjoys watching movies like ...tick... tick... tick... and Graffiti. Took a trip to Cidade Velha and drives a Sportvan G30. kliknij tutaj, aby dowiedziec sie wiecej
OdpowiedzUsuń